Jak można przepracować swoje negatywne, podświadome rodowe programy – pełne informacje zawarte w broszurze

Napisałam broszurę pt. „Jak można przepracować negatywne, podświadome rodowe programy”, z myślą o tych osobach, które chcą te programy samodzielnie przepracować, poprzez pracę nad sobą.

Broszura, składa się z paru etapów i zawiera między innymi:

1. Niezbędne informacje i wyjaśnienia, dlaczego spotykają człowieka nieprzyjemności.

2. Czego nie należy robić, żeby łatwiej było pozbyć się negatywnych podświadomych programów.

3. Co należy zrobić, żeby pozbyć się negatywnych podświadomych programów i pozostać w takim stanie.

Ogólna wiedza ma za zadanie pomóc zrozumieć mechanizm działania i wyjaśnić, na czym to wszystko polega. Niżej – wstęp jaki rozpoczyna broszurę.

Wstęp

Najważniejsza rzeczą, żeby móc przepracować podświadome programy, jest praca nad sobą i wiara w to, że da ta praca polepszenie sytuacji życiowej i zdrowie.

Trzeba przede wszystkim zrozumieć, że nikt za człowieka niczego nie wykona, bo to każdego indywidualna sprawa i karma jego i jego rodu. Wiedzieć, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Dlatego, jak coś się w życiu wydarza, należy przyjąć to z pokorą i miłością do Boga i znaleźć tego przyczynę, poszukując jej u swoich przodków i u siebie.

Trzeba również zrozumieć, że żeby móc polepszyć sobie samopoczucie, konieczne jest przede wszystkim:

1. Zdobycie odpowiedniej wiedzy, żeby móc zrozumieć z czym ma się do czynienia, czyli poznać swojego przeciwnika od „podszewki”, czyli swoje i swojego rodu programy, jak działają, znaleźć przyczynę ich powstania i dlaczego tak, a nie inaczej działają.

Zdobycie wiedzy polega na zrozumieniu i przyswojeniu pewnych zagadnień, związanych z przepracowaniem programów. Bez konkretnego zrozumienia i przyswojenia tego, w jaki sposób działają programy, które odpowiedzialne są za dolegliwości, trudniej jest zacząć je przepracowywać. Ważną rzeczą jest również zrozumienie, na czym polega karma. Więcej w kolejnych etapach broszury.

2. Zdobycie umiejętności przejmowania kontroli nad własnymi emocjami i myślami poprzez różne działania opisane w broszurze

3. Wypracowanie nowych nawyków myślenia i zachowania, żeby złe negatywne myśli i emocje, więcej nie były powodem do kolejnych dolegliwości. Opisane w dalszej części broszury

4. Zaakceptowanie siebie i danej dolegliwości oraz nie walczenie z nią, danie przyzwolenia na nią, a nie stawianie jej oporu, bo żadna walka nie jest dobra i zużywa niepotrzebnie dużo energii.

5. Wybaczenia – konkretne informacje w jaki sposób to robić i w jakiej kolejności, co jest bardzo ważne.

6. Tworzenie i otaczanie się pozytywnymi myślami.

Te i inne bardziej szczegółowe informacje, zawarte w tej broszurze.

Żeby ją otrzymać trzeba napisać, jakie dana osoba chcąca przepracować te programy, miała lub ma dolegliwości i jakie dolegliwości miały lub mają tej osoby dziecko lub dzieci jeśli je ma oraz jej rodzice i dziadkowie z obu stron. Wtedy do broszury dołączę opis na jakie podświadome programy, dana osoba powinna zwrócić szczególną uwagę. Co za tym idzie, jakie podświadome rodowe programy powinna przepracować.

Broszura składa się z etapów, które są oddzielone od siebie, żeby móc każdy etap opisany w niej, swobodnie wyjąć i zabrać ze sobą, co pozwoli na nie noszenie całej broszury, a szczególnie ostatnich etapów, w których zawarte są modlitwy i wybaczenia, potrzebne do przepracowania negatywnych, podświadomych programów. Umożliwi to wzięcie luźnych kartek ze sobą na przykład w podróż, żeby w wolnych chwilach móc zacząć pracę nad sobą. Nie byłoby to możliwe, gdyby opracowanie było w formie książki. Zainteresowanym przesłaniem takiej broszury, podam nr konta.

Nie wysyłam tych informacji w formie mailowej, jedynie pocztowej, na adres zainteresowanej osoby, dlatego też prosiłabym o maila z danymi do wysyłki broszury. Szczegóły dotyczące broszury, podam każdemu zainteresowanemu jej otrzymaniem.

Po wysłaniu broszury, nie udzielam dodatkowych odpowiedzi na pytania. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na prowadzenie, wtedy ustalimy szczegóły.

Serdecznie zapraszam i szczerze zachęcam do rozpoczęcia pracy nad sobą.

Kiedy przepracowanie podświadomych negatywnych programów rodowych zadziała i co zrobić, żeby zadziałało

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta.
Wtedy kiedy człowiek zaakceptuje swoją dolegliwość, czy sytuację która go w życiu spotkała i zachowanie innych ludzi w stosunku do niego, w myśl, że nic nie dzieje się w życiu bez przyczyny. Z radością oznajmi Bogu, że i tą / te dolegliwości i sytuacje oraz zachowanie innych ludzi w stosunku do niego samego akceptuje. Tak z radością. Nie ma tu pomyłki, ponieważ zaakceptowanie danej dolegliwości, sytuacji, czy zachowania innych ludzi w stosunku do niego samego, jest niczym innym jak upokorzeniem człowieka i pokazaniem mu, co musi zrobić, żeby ta dolegliwość nie istniała w jego życiu lub dana sytuacja się nie powtórzyła. Jeśli nie chce przyjąć z własnej woli danego upokorzenia, będzie być może musiał przyjąć to „od górnie”. Zostać może mu to narzucone, ale wtedy może być bardziej bolesne.

Również wtedy, kiedy rozpocznie wybaczenia, a razem z nimi zacznie zmieniać się wewnętrznie. Co oznacza zmieniać się wewnętrznie ? Oznacza to zmianę podejścia do siebie i innych ludzi, zmianę swojego światopoglądu, jednym słowem charakteru. Na czym to polega ? Polega to na:

1. Osądzania siebie i innych (również w myślach)
2. Obrażania siebie i innych (również w myślach)
3. Obgadywania innych
4 Oceniania innych (również w myślach)
5. Obwiniania siebie i innych (również w myślach)
6. Krytykowani siebie i innych (również w myślach)
7. Żałowania przeszłości

nie tylko zaprzestanie, ale i nie powracanie do tego już nigdy więcej.

Nie pisałabym o tym wszystkim, gdybym sama nie skorzystała z tego, co proponuję. Tak naprawdę poprawa losu zależy wyłącznie od samego człowieka i nikt, ani nic nie może mu pomóc, oprócz jego samego pracy nad sobą. Ci ludzie, którzy postanowili, żeby zrobiono to za nich, mogą odczuć w bliższej lub dalszej przyszłości tego skutki. Jeśli nie oni sami, to być może ich potomkowie.

Dlatego zachęcam do pracy nad sobą.

Czy warto się smucić i martwić

W paru rozdziałach pisałam już, że nie warto się martwić. ludzie mają jednak do tego skłonności i to duże. Martwienie się jest tak jakby nieodłączną częścią ludzkiego życia, a tak być nie powinno. Myślę, że wielu ludzi tak bardzo się martwiło o „coś” co się miało wydarzyć w ich życiu, że im bardziej to robili, tym bardziej to „coś” stawało się negatywnie realne. Aż wreszcie nie mając już siły o tym myśleć mówiło sobie A „niech się dzieje co chce” lub „niech się dzieje wola Boga”, tym samym odpuszczając sobie dalsze martwienie się. I co wtedy przeważnie się działo ? Sprawa o, którą się tak martwili, rozwiązywała się po ich myśli. Ale to, jak długo to robili, nie przepracowane pozostawało na przyszłość.

I ponownie przytoczę słowa P. Bosmansa, wpisując poniżej fragment z książki.

Istnieje odmiana smutku, który nachodzi nas,
gdy zbytnio się wyłącznie o siebie martwimy
i gdy trzymamy się jedynie rzeczy materialnych.
Bywamy źli na ludzi, bo nas niewystarczająco szanują.
Ponosi nas zazdrość, gdy pomyślimy,
że drudzy wszystko mają, o wiele więcej niż my.

I zaczynamy się litować nad sobą:
jakież to życie jest ciężkie
i jak to źle się właśnie nam wiedzie!
A przy tym wszystkim istnieją drzewa i kwiaty.
Tyle ptaków i motyli, tyle łąk i lasów,
i tyle innych jeszcze cudownych rzeczy wokoło nas,
które tylko na to czekają,
by człowieka z jego smutków uleczyć.
Ucz się nazw tych drzew i i kwiatów,
imion ptaków i ryb, i imienia Bożego.
Pozwól światłu wejść w twoją duszę.
Otwórz swoje serce dla radości.”

Dlaczego nie warto niczego żałować, ani z przeszłości, ani z teraźniejszości

Ludzie przeważnie nie zastanawiają się nad tym, że żałowanie przeszłości oprócz być może tworzenia sobie w ten sposób na przyszłość dolegliwości, nic nie daje. Niektórym nie jest łatwo zapomnieć o przeszłości, szczególnie jeśli była bardzo negatywna. Jednak im szybciej człowiek to zrobi, tym szybciej może pozbyć się tworzenia sobie w przyszłości niechcianych dolegliwości. Zaakceptowanie tego, co działo się w przeszłości jest bardzo ważne, tak jak ważne jest zaakceptowanie dolegliwości jaka zostaje człowiekowi zesłana. W myśl zasady – nic nie dzieje się bez przyczyny.

Im człowiek szybciej to zrozumie, tym lepiej. Oprócz zaakceptowania, powinny pójść za tym i czyny w postaci wybaczeń i zmiany swojego podejścia do danej sytuacji, która mogła mieć miejsce, a co ważniejsze w pełni zakceptowanie ewentualnej nowej sytuacji, bez jej żałowania.

I ponownie przytoczę słowa P. Bosmansa, wpisując poniżej fragment z książki.

„W życiu nie można się cofać.
Niepodobna czasu odwrócić i kazać mu iść do tyłu,
by najpiękniejsze dni z przeszłości przeżyć jeszcze
raz. Musisz jechać dalej, do przodu. Dzień po dniu.
Rok po roku. Nie możesz się zatrzymać.
Gdy się zbliżysz do skrzyżowania, zwróć uwagę na
światła. Na to czerwone i na to zielone. Bezbrzeżna
zachłanność, zwariowane samolubstwo, chorobliwa
zazdrość – to owe czerwone światła w twoim życiu.
Za nimi czyhają manowce, bezdroża i przepaść.

Dobroć, gotowość pomocy innym, poczucie taktu
przełączają światła na twojej życiowej drodze na
zielone! Teraz przejedziesz bezpiecznie.
Bądź miły w codziennym obcowaniu z ludźmi.
Pozwól się rozgrzać motorowi swojego serca. I nie
zapominaj, że masz tylko jeden jedyny klucz zapłonowy: miłość.”

Dlaczego warto być optymistą, a nie pesymistą

Optymistom żyje się stanowczo lepiej i łatwiej niż pesymistom. Gdy człowiek jest nastawiony optymistycznie do życia i do każdego człowieka, zwierząt i załatwianej każdej sprawy oraz podchodzi do życia z radością, wtedy więcej i łatwiej udaje mu się w życiu załatwić. Optymisty myśli są pozytywne, dlatego wszystko wydaje się prostsze, a co za tym idzie nie powoduje tworzenia na przyszłość negatywów, w przeciwieństwie do pesymistów.

Pesymistów myśli przeważnie są negatywne. Zanim zabierze się za załatwienie jakiejś rzeczy, przeważnie z góry zakłada, że pewnie mu się nie uda i dziwi się, że faktycznie coś mu się mogło nie udać. Jednocześnie tworząc negatywne myśli, tworzyć może sobie i negatywną przyszłość.

Dobrze jest to opisane w książce P. Bosmansa pt.: „Słoneczne promyki życia”, której fragmenty przytaczam poniżej.

Optymiści to osobliwe stworzenia. Gdy na polu
tylko oset, odnajdą zawsze jeszcze jakiś kwiat. Gdy
wokoło wszystko wyschnięte i w pustynię przeobrażone,
to oni są tymi dziwnymi ptakami, którzy
jakąś oazę wyśledzą.

Gdy znajdą się w gronie pesymistów, natychmiast
zostaną nazwani dziwnymi imionami:
fantaści , którzy żyją z dala od rzeczywistości;
naiwniacy , którzy pojęcia o niczym nie mają;
marzyciele , którzy oddają się urojeniom. Siebie
samych natomiast nazywają pesymiści realista -
m i, którzy obiema stopami mocno stoją na gruncie
rzeczywistości. Ale tak naprawdę to tkwią oni mocno
w brudzie tego świata i przebywają w głębokim cieniu,
że słonecznej strony życia w ogóle już nie widzą.

Optymiści są zawsze w drodze. Są w drodze ku dobrej
stronie życia, ku jego słonecznej części. Są w drodze
do kraju, gdzie można żyć i przeżyć. Wierzą przy tym
uparcie w owoce ducha: miłość, pokój, radość,
cierpliwość i wierność, serdeczność i dobroć.
Pesymiści nigdy tych owoców nie kosztowali i umrą jeszcze
przed swoją śmiercią. Tylko optymiści przeżyją!